Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Wszystko co jest związane z zespołem i nie pasuje do innych kategorii.

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez muddy13 » So lip 07, 2018 5:28 pm

Jeszcze się nie zaczęło:(
Ani w aplikacji ani na stronie. Chyba, że ja czegoś nie widzę:(
2007 - Warszawa
2014 - Berlin
2017 - Hamburg
2017 - Sztockholm
muddy13
 
Posty: 24
Dołączył(a): Cz wrz 28, 2017 8:40 am

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez bartos123 » So lip 07, 2018 7:43 pm

Prawdopodobnie nie będzie.
Mam pytanie czy w Warszawie widać, że będzie koncert RS? Bo jak przypomnę sobie Warszawę i Pragę z poprzednich tras to była przepaść.
Praga 1995
Chorzów 1998
Praga 2003
Warszawa 2007
bartos123
 
Posty: 66
Dołączył(a): Wt sty 22, 2013 9:11 pm

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez Jarski » So lip 07, 2018 10:03 pm

bartos123 napisał(a):Mam pytanie czy w Warszawie widać, że będzie koncert RS? Bo jak przypomnę sobie Warszawę i Pragę z poprzednich tras to była przepaść.


Widać. W tłumie na Starym Mieście co rusz można się natknąć na osoby w koszulkach z jęzorem.
Ostatnio edytowano So lip 07, 2018 10:05 pm przez Jarski, łącznie edytowano 1 raz
Say now baby, I'm the rank outsider, you can be my partner in crime...
Avatar użytkownika
Jarski
Stoned
 
Posty: 2697
Dołączył(a): N wrz 13, 2009 4:36 pm
Lokalizacja: Katowice

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez Jarski » So lip 07, 2018 10:05 pm

Jutro ok. 14:00 będę z Heartbreakerem w BrowArmii. Wszystkich chętnych zapraszamy.
Say now baby, I'm the rank outsider, you can be my partner in crime...
Avatar użytkownika
Jarski
Stoned
 
Posty: 2697
Dołączył(a): N wrz 13, 2009 4:36 pm
Lokalizacja: Katowice

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez Heartbreaker » So lip 07, 2018 10:38 pm

bartos123 napisał(a):Prawdopodobnie nie będzie.
Mam pytanie czy w Warszawie widać, że będzie koncert RS? Bo jak przypomnę sobie Warszawę i Pragę z poprzednich tras to była przepaść.

Widać masę ludzi w koszulkach z jęzorami. Pod hotelem europejskim widzieliśmy tez spory tlumek czekający na autografy.
Potwierdzam: kolo 14 spotykamy sie w Browarmii na Krakowskim Przedmieściu.
22.07.2007 - Brno
25.07.2007 - Warszawa
09.09.2017 - Hamburg
08.07.2018 - Warszawa
Avatar użytkownika
Heartbreaker
Moderator
 
Posty: 2090
Dołączył(a): Pt lip 17, 2009 11:37 am
Lokalizacja: Katowice

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez patrykut » N lip 08, 2018 10:14 am

Czy stoiska z gadżetami / koszulkami będą na terenie koncertu czy gdzieś przy wejściach na stadion?
Avatar użytkownika
patrykut
 
Posty: 43
Dołączył(a): Pn sie 25, 2014 9:03 pm
Lokalizacja: Lubliniec

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez jm83 » Pn lip 09, 2018 8:41 am

Koncercik całkiem spoko
Na plus:
zaangażowanie Jaggera;-)
Scena
Setlista
bardzo fajne Miss You i Paint in Black

Na minus;
fatalne nagłośnienie, ale to narodowy, przede wszystkim wysokie dźwięki gitar nie do zniesienia na trybunie w połowie wysokości stadionu sektor 22, lepsza by była przestrzeń otwarta na koncert np.Służewiec
Wg.mnie mogliby pograć więcej na małej scenie
za mało spokojnych utworów
jm83
 
Posty: 9
Dołączył(a): Cz maja 11, 2017 11:01 am

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez Jarski » Pn lip 09, 2018 2:54 pm

„Satysfakcja (z lekkim zgrzytem)”

8 lipca 2018. Godzina 6:15. Budzę się i z trudem otwieram oczy. Głowa pęka mi z bólu, więc zwlekam się z łóżka i biorę Apap. Obok mnie śpi facet. Dobra wiadomość jest taka, że nie obcy (Heartbreaker). Lepsza, że do niczego nie doszło. No, może poza jednym lanym Żywcem w hotelowym barze dziesięć godzin wcześniej. Piwo było niezłe, natomiast cena zwaliła nas z nóg: 15 złotych. Najlepsza wiadomość jest taka, że po dogrywce i serii rzutów karnych Chorwacja pokonała w ćwierćfinałach MŚ Rosję, co spotkało się ze smutkiem zgromadzonych w tymże hotelowym barze gości z kraju Putina (i Puszkina). Jeden z Rosjan chodził potem wokoło z miną Allena Kleina, który dowiedział się, że Stonesi zakończyli współpracę z Deccą. Cóż, przyjacielu: ktoś musi odpaść z gry…
Po obfitym śniadaniu w formie szwedzkiego stołu robimy (wraz z jego rodzicami, którzy też zaliczą wieczorem występ Stonesów na Narodowym) wypad na miasto. Cel: Muzeum Wojska Polskiego. W przeciwieństwie do mojego towarzysza nie przepadam za tego typu placówkami, ale muszę przyznać, że było warto. Szczególnie zainteresowały mnie ekspozycje z czasów dynastii Piastów, Jagiellonów i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Widzieliście kiedyś konia w zbroi, pełniącego funkcję żywego czołgu do zabijania ludzi na polu bitwy? Niech PZPN wystawi w czasie starć z kibicami 20 sztuk takich zwierzaków. Dam sobie rękę uciąć, że po kilku potyczkach problem stadionowych bandytów bezpowrotnie się rozwiąże.

Po wizycie w Muzeum rozdzielamy się z rodzicami Heartbreakera i we dwóch idziemy do BrowArmii na Krakowskim Przedmieściu. Zamawiamy zestaw obowiązkowy: piwo i coś do jedzenia. Złocisty napój również tym razem kosztuje (w zaokrągleniu) 15 złotych, ale smakowo bije na głowę ten hotelowy. Nauka na przyszłość: w hotelu pojawiać się z własnymi zapasami, choćby z okolicznej Biedronki. Nasza dwuosobowa reprezentacja Forum pozostaje w knajpie do 18:30 – półtorej godziny wcześniej dojechali moi rodzice, którzy również wybierają się na koncert – po czym ruszamy spacerem w kierunku stadionu. Po drodze zgarniamy rodziców Heartbreakera.

Już dzień wcześniej widzieliśmy na mieście sporą liczbę osób w koszulkach z wywalonym jęzorem. Teraz ich liczba znacząco wzrosła, a im bliżej stadionu, tym bardziej rosła w oczach. Byliśmy zaniepokojeni (ale niekoniecznie zdziwieni) otrzymaną wcześniej informacją o bałaganie organizacyjnym przy wpuszczaniu ludzi na Narodowy: okazało się, że np. informacja o bramce nr 2 na bilecie nie gwarantowała wejścia na stadion bramką o tym właśnie numerze… Bez komentarza. Na miejscu pojawiliśmy się parę minut po 19:30. Ludzi było już sporo, ale ominęła nas największa fala przybyszów, o czym mieliśmy okazję się przekonać, wchodząc na już niemal zapełniony obiekt. Traf (czytaj: mój brak refleksu w zakupie miejscówek na płytę) chciał, że trafiły się nam miejsca siedzące w sektorach od G24 do G34. Muszę jednak przyznać, że widok był znakomity. Zero przepychanek i brak zmęczenia po wyjściu ze stadionu okazały się dodatkowymi atutami tej sytuacji.
Kiedy pojawiliśmy się pod Narodowym, swój występ zaczynał właśnie support Stonesów: Trombone Shorty, czarnoskóry, amerykański puzonista i trębacz z Nowego Orleanu, rocznik ’86. Artysta występował w mocnym składzie z zespołem, wykonującym muzykę z pogranicza rocka, jazzu, funky i hip hopu. Dużo blach i gitar. Było głośno, energetycznie i imprezowo. Mi osobiście ich występ nie przypadł do gustu. Heartbreakerowi się podobał, podobnie +/- połowie zgromadzonej publiczności. Myślę zresztą, że słusznie. Trombone Shorty to znakomity showman o niezwykłej ekspresji scenicznej. Wulkan energii i dźwięków. Mimo wszystko szacunek ode mnie!

Cytując dawno wygasłą gwiazdę polskiej polityki, Andrzeja Olechowskiego: przejdźmy do konkretów. Dokładnie o 20:50 na scenie pojawiły się (płonące pełnym blaskiem) gwiazdy wieczoru. Keith Richards rozpoczął występ zespołu mocnym riffem „Street Fighting Man”, a potem – poza drobnymi wyjątkami – było dobrze aż do samego końca.

Stonesi wykonali następujące utwory:

1. Street Fighting Man
2. It's Only Rock'n Roll
3. Tumbling Dice
4. Just Your Fool
5. Bitch
6. Like A Rolling Stone
7. You Can't Always Get What You Want
8. Paint It Black
9. Honky Tonk Women
--- Band introductions
10. You Got The Silver (Keith)
11. Before They Make Me Run (Keith)
12. Sympathy For The Devil
13. Miss You
14. Midnight Rambler
15. Start Me Up
16. Jumping Jack Flash
17. Brown Sugar
--- Band off stage
18. Gimme Shelter
19. Satisfaction

„It’s Only Rock’n Roll” to już jazda obowiązkowa, natomiast raziła głośność wykonania. Stonesi grali BARDZO głośno, co skłoniło moją mamę do włożenia zatyczek do uszu (urocze, prawda?). Moje ukochane „Tumbling Dice” wypadło średnio: Jagger śpiewał w szybszym tempie niż na nagraniu studyjnym (co stało się normą od trasy Licks w 2002 roku), a jazgotliwe i bezładne solo Ronniego po drugiej zwrotce nic nie wniosło do wykonanego utworu. „Just Your Fool” z albumu Blue and Lonesome ma fajny feeling i świetnie się sprawdza na żywo. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się zadziornego „Bitch” z rewelacyjną sekcją dętą w tle. Cover „Like A Rolling Stone” Dylana wywołał żywą reakcję fanów i słusznie: pomimo dalekiej od idealnej gry gitar piosenkę można uznać za świetnego pewniaka koncertowego. „You Can’t Always Get What You Want” było jednym z dwóch spokojniejszych utworów wieczoru, obu zagranych czysto i lirycznie oraz okraszonych śpiewem widowni. „Paint It Black” z czarno-białymi postaciami Stonesów na czterech wielkich kolumnach z ekranami wypadł wyraziście i mrocznie. Przez drugą połowę „Honky Tonk Women” w ogóle nie słyszałem Micka. Problemy w mikrofonem? A może oszczędzał głos po występie w czeskiej Pradze? Trudno powiedzieć. Faktem jest, że technicy przesadzili z nagłośnieniem wokalu. Wiele razy Jagger dosłownie zagłuszał grę kolegów z zespołu (oczywiście poza Charliem – jego NIE da się zagłuszyć).

W czasie występu wokalista przeplatał wykonywane utwory zdaniami w naszym języku. „Siema, Polska!”. Przedstawiając Ronniego, nazwał go „Królem pierogów”, co daje wyobrażenie o apetycie drugiego gitarzysty Stonesów. Jagger odniósł się też na scenie do listu wysłanego doń przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę z prośbą o wsparcie w sprawie niezależności sądów w Polsce (sic!): „Jestem za stary, by być sędzią, ale dość młody, by śpiewać.” Odnoszę wrażenie, że pan Wałęsa (swoją drogą równolatek Micka i Keitha) pomylił zespoły, bo jego apel powinien był trafić do Bono z U2. Czego to się nie robi, żeby tylko „ludzie gadali”…

Obowiązkowy, krótki set Keitha składał się z zagranego wraz z Ronniem, akustycznego „You Got the Silver” oraz rockowego, chociaż trochę rozlazłego „Before They Make Me Run” (ten drugi szczególnie ucieszył Heartbreakera). Później nastąpił obowiązkowy zestaw hitów bez niespodzianek. Jagger zaczął śpiewać „Sympathy for the Devil” dopiero wtedy, gdy techniczny ożywił jego mikrofon. „Miss You” wyróżniło się długą, improwizowaną solówką Darryla Jonesa na basie. Długi i niepokojący „Midnight Rambler” to, moim zdaniem, utwór tylko dla tzw. prawdziwych fanów, bo zwykłym zjadaczom rockowego chleba trudno jest się tu wczuć. Rewelacyjny „Start Me Up” (drugie miejsce na podium w kategorii „Hiciory Stonesów na Narodowym 2018”), nieco słabiej wykonany „Jumping Jack Flash” i przeciętny „Brown Sugar” z nieprzekonującą solówką Karla Densona na saksofonie (truizm: Bobby’ego Keysa nikt nie zastąpi) zapowiadały nieuchronnie zbliżający się koniec występu. Po zejściu ze sceny Stonesi wrócili z „Gimme Shelter”, którego otwierający wstęp na gitarze Keitha ledwo było słychać (zmęczenie materiału?), ale wisienką na torcie było piorunujące wykonanie „Satisfaction” – w mojej opinii numeru jeden, jeśli chodzi o zagrane w Warszawie hity. Na koniec zespół zaserwował nam tradycyjny pokaz sztucznych ogni, pokłonił się i zniknął za sceną akurat planowanym zakończeniem o godzinie 23. Z jednym wyjątkiem: Charlie chwycił swoje pałeczki od perkusji, podszedł na skraj sceny i rzucił je jakimś szczęśliwcom. I jeszcze jedno: gdy zespół zszedł ze sceny, na ekranach kolumn pojawiły się napisy „Do zobaczenia wkrótce”. Napiszę krótko: czekamy!

Tytułem podsumowania: Stonesi dali dwugodzinny występ, o którym bez cienia wahania mogę napisać, że był bardzo udany, zaś artystycznie trzymał wysoki poziom. Jedynym mankamentem był poziom głośności, ale – w przeciwieństwie do koncertu AC/DC sprzed niemal trzech lat – muzykę i artystów dało się słyszeć. (Podziękowania dla zarządcy stadionu za pozostawienie dachu otwartego.) The Rolling Stones wciąż mają energię i umiejętności, aby grać koncerty. „Są za starzy”? „Ceny biletów za wysokie”? G*wno prawda! Zainteresowanych odsyłam na YouTube’a, życząc wszystkim (w tym sobie) takiej wytrwałości, poziomu i klasy jak te, którymi mogą się pochwalić Stonesi.

P.S. Do oddalonego od stadionu o 6,5 kilometra hotelu, w którym nocowałem z soboty na niedzielę (jeszcze raz wielkie dzięki, Heartbreaker!), dotarliśmy piechotą, metrem i ponownie piechotą przed godziną pierwszą w nocy… W tym momencie zazdrościłem Stonesom nie sławy i pieniędzy, a tego, że przed końcem występu czekały już na nich za sceną limuzyny.

Do następnego razu!
Say now baby, I'm the rank outsider, you can be my partner in crime...
Avatar użytkownika
Jarski
Stoned
 
Posty: 2697
Dołączył(a): N wrz 13, 2009 4:36 pm
Lokalizacja: Katowice

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez jm83 » Pn lip 09, 2018 3:41 pm

Niestety naglosnienie bylo zle....aby doswiadczyc tego jak mozna zagrac i naglosnic koncert polecam wybac sie na Queen i Adam Lambert.
Mimo wystko Stonsi sa fantastyczni....Osobiscie uwazam ze dobrze iz Jagger zagail na temat sadow.
jm83
 
Posty: 9
Dołączył(a): Cz maja 11, 2017 11:01 am

Re: Warszawa, Stadion Narodowy 08.07.2018

Postprzez Jarski » Pn lip 09, 2018 4:00 pm

jm83 napisał(a):Osobiscie uwazam ze dobrze iz Jagger zagail na temat sadow.


Mick nie zajmuje się polskim piekiełkiem, no niby czemu miałby to robić? Jego komentarz był de facto elegackim zbyciem pana Wałęsy, którego czas dawno minął, a jego angażowanie się w bieżące kwestie polityczne w Polsce uważam za nic niewnoszącą do sprawy geriatryczną autopromocję.
Say now baby, I'm the rank outsider, you can be my partner in crime...
Avatar użytkownika
Jarski
Stoned
 
Posty: 2697
Dołączył(a): N wrz 13, 2009 4:36 pm
Lokalizacja: Katowice

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do The Rolling Stones ogólnie



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron