
Płyta zaczyna się ciosem między oczy, kawałkiem "Rough Justice", przy którym można zapomnieć ile Stones mają wiosen na koncie. Tak potrafią grać tylko ludzie młodzi...przynajmniej duchem.
To jest dobra płyta, nie pobiła wprawdzie "Bridges To Babylon" pod względem emocji, ale ma kilka ciekawych momentów. Pierwsze co mi się nasuwa na myśl o niej - za dużo refrenów.
"Laugh, I Nearly Died", "This Place Is Empty" i wspomniany "Rough Justice" to kluczowe momenty tego krążka.
