Różnica jest kolosalna ! - właśnie przesłuchałem wersję japońską z 2006 r. To zupełnie inna muzyka niż ta, którą słuchałem wiele lat (z kaset, płyt czarnych i CD )! Że też nikt tego wcześniej nie skorygował !
przyznam, że mój mózg nie przyswoił jeszcze tak radykalnych zmian - Sympathy przeleciało mi przez głowę, No Expectation jakby gdzieś goniło, straciło swój sielankowy , rozleniwiony charakter. Dr Docktor już na +, Street Fighting Man też lepszy pazur, odebrałem jako nawet troche punkowe (Boże, co wygaduję - tfu tfu

) , i tak różnie. A na koniec - Salt Of the Earth - cudowne, wcześniej jakby knajpiane mi się wydawało momentami. Muszę jutro posłuchać, dużo, dużo głośniej (rodzina na spacer

). A no i brzmienie - cud, mniód - jakby to wczoraj nagrali (pomijając staroświecką stereofonię) . Że też ja baran tego wydania z 1986 od razu nie wymieniłem jak tylko wyszły te remastery ... No nic - tak mam radochę. I nową płyte Stonesów
